czwartek, 22 stycznia 2015

Od Kavy do Juliett

- Eh... Wiesz ja się nie zmienię, nie muszę z nikim gadać, tak było zawsze i będzie, nie ma co tu zmieniać, kiedyś byłam i tak gorsza. - Westchnęłam i wstałam. 
- Eh... - Westchnęła. 
-Life it so Brutal. - Powiedziałam cicho. - Chcesz iść ze mną do lasu? 
<Juliett?>

Od Kaliego do Zar'rocka

-Przoszę !-krzyknoł pies.
Wpadłem do jamy jak jakaś bomba.
-Zar'rock ! Juliet spadła z klifu ! -wydarłem się.
-Co ?!
-Spadła z Klifu ! Juliet ! -powiedziałem spokojniej.
<Zar'rock?>

Od Zar'rocka CD Choco

Nie spodziewałem się że zaraguje tak gwałtownie. Po za tym, jakim sposobem się dowiedziała? Chociaż to może i dobrze...nie wiem może mógł bym jej powiedzieć to jakoś delikatniej tyle że pewnie nie potrafię być delikatny, więc skończyło by się podobnie. Po za tym wcale nie chciałem dawać jej fałszywych nadziei, tak wyszło, przecież mogliśmy być przyjaciółmi. Wybiegłem i dogoniłem ją.
-Choco przepraszam że nie powiedziałem ci tego od razu. Nie sądziłem że zaragujesz tak gwałtownie i wogóle ie sądziłem że coś do mnie czujesz. Możemy zostać jedynie przyjaciółmi.-moje słowa brzmiały okropnie, kiedy tak siebie słuchałem przeklinałem się w myślach że nie wymyśliłem niczego bardziej sensownego. Choco nie chciała na mnie patrzeć.
-Po prostu odejdź.-powiedziała. Odeszłem, zacząłem spacerować po lesie. Po drodze zjadłem zająca. W końcu wróciłem do mojej jaskini. Postanowiłem zrobić to co postanowiłem. Zdjąłem z półki "Eragona" i zacząłem czytać. Nie mogłem się jednak skupić na lekturze więc odłożyłem książkę na bok. Leżąc na łóżku gapiłem się tępo przed siebie. W mojej głowie szalały różne myśli i uczucia. Nagle usłyszałem pukanie.

<Ktoś?>

Od Juliett CD Zar'rocka i Choco

Usłyszałam płacz. To pędziła Choco !
Nie mogła bym żyć tak ! Ona musiała kochać Zar'rocka ! Do moich oczu napłynęły łzy...CO JA ZROBIŁAM !?!?
-Żegnaj !-rzuciłam do Zar'rocka i popędziłam przed siebie. Po drodze masakrując wszystko co spotkałam na drodze...
Dobiegłam do Klifu. Bez wahania rzuciłam się w duł. Leciałam. Całe życie przeleciało mi przed oczami. Miałam wizje moich narodzin, jak dorastałam i na koniec upadłam na ziemię...
<Zar'rock? Jak by co ja żyje >

Od Chocolatelli

Gdy wybiegłam z jaskini, płacząc, i nie zważając na ból w łapie, miałam ochotę się zabić. Obwiniałam siebie za to, że byłam taka ślepa. Obwiniałam Zar'rocka za to, że nie był szczery. Obwiniałam życie za to, że nigdy nie było dla mnie dobre. Same nieszczęścia mi się zdarzały, od urodzenia. Porwanie, handlarz, śmierć King'a i Rosy, schronisko, prawie dwa samotne lata w schronisku, walka z handlarzem, rana na łapie, zdrada... Jedynym szczęściem było dołączenie do Sfory. I pokonanie handlarza. Byłam zła na siebie za to, że stchórzyłam i zwiałam z jaskini. Z własnej jaskini! Przez NIEGO. Warknęłam. Dotarłam tu:

Przestraszyłam się trochę, bo zaczął się sztorm, więc pobiegłam dalej, aż tu:

Usiadłam, choć rana na łapie piekła. Patrzyłam się na księżyc, na gwiazdy. Rozmyślałam, jak mogłam posądzić tak Zar'rocka. Teraz dopiero wiedziałam, że go... kocham. Chciałam to naprawić, ale jak?! Smutno popatrzyłam na swoje odbicie.
- Jestem zwykłym kundlem! - westchnęłam.
Podniosłam głowę do góry, po czym zawyłam. Wyłam, głośno, a mój głos, niczym melodia, rozchodził się po terenach sfory. Gdy przestałam, opamiętałam się i wyszeptałam trochę spanikowana:
- A jeśli ktoś usłyszał...?
< Ktoś? >

środa, 21 stycznia 2015

Od Choco do Zar'rocka

Gdy dotarliśmy, podziękowałam Zar'rockowi, ten jednak uparł się, że mi pomoże. Zabandażował mi łapę, ale gdy nią ruszyłam to jęknęłam. Podniosłam ją, zgięłam, po czym westchnęłam.
- Choco... Nie ruszaj się. - oparł, bez chwili namysłu.
- Ale ja nie mogę siedzieć w miejscu! - zawyłam cicho.
- Możesz. -uciął krótko.
Popatrzyłam się na niego z wdzięcznością, po czym, warknęłam.
- O co chodzi? - spytał znudzony.
- Wynoś się z mojej jamy! - wysyczałam.
- Co?
- Wiem! Wiem o tym! Wiem o wszystkim! Kochasz Juliett!
Zamurowało go, więc kontynuowałam:
- Mogłeś chociaż być szczery! Zrozumiałabym! Ale nie! Wolałeś... - głos mi się załamał. - Wolałeś to ukrywać! O-okłamałeś mnie! Jak mogłeś! Dałeś mi ślepą nadzieję! Postanowiłam się otworzyć, dla Ciebie! Jednak, nie, po co! Nigdy, przenigdy, nie zaufam żadnemu psu! Nie wierzę w miłość! Miłość jet głucha i ślepa... Opamiętałam się za późno! Zrujnowałeś wszystko... Zrujnowałeś mi przyszłość i życie! Zrujnowałeś mnie!
Przy ostatnim zdaniu, nie zważając na ból w łapie, zalałam się łzami i wybiegłam z jaskini.
<Zar'rock?>

Od Juliett do Zar'rocka

-Ech...Nie spodziewałam się...-powiedziałam.-Wydawało mi się, że jesteś już na Amen zadłużony w Choco...-powiedziałam.
-Ale wolę Ciebie...
-Dobra,dobra...wracajmy do jamy...
<Zar'rock?>

Od Zar'rocka CD Juliett


Zamurowało mnie, nie umiałem wydusić z siebie ani słowa, język odmawiał mi posłuszeństwa. Jednocześnie poczułem radość i...ulgę. Ulgę bo ona też mi się podoba...Suczka jednak chyba źle odebrała moje milczenie, zwiesiła łeb i zdążyłem jeszcze dojrzeć w jej oku łzę. Podniosłem jej głowę tak żeby na mnie spojrzała.
-Juliett ty...ja...ty mi też się podobasz.-wydusiłem z siebie. 

<Juliett?>

Od Juliett do Zar'rocka

-No dobra...powiem...Jestem zako...
Raptem przeszła obok nas jakaś dziewczyna w czarnej sukni.
-O patrz ZAKOnica !-powiedziałam wskakując w krzaki.
Potem gdy człek se poszedł.
-Dobra ! Mów o co ci chodzi !-powiedział Zar'rock.
-Jest szansa, że mi się podobasz !-cisnęłam-Zadowolony ?!
<Zar'rock?>

Od Zar'rocka CD Juliett



-To nie jest odpowiedź.-odpowiedziałem. Juliett wyrwała mi się i odeszła parę kroków. Ruszyłem za nią, nie wiedząc czy powinienem czy może lepiej zostawić ją samą.
-Nie idź za mną!-warknęła na mnie. Nie zwróciłem na to uwagi i znowu stanąłem przy niej. Nie obchodziło mnie teraz że jestem natrętny i to że każdy powinien mieć trochę prywatności. Chciałem znać prawdę, nieważne jakie skutki to będzie mieć.

<Juliett?>

Od Zar'rocka CD Choco



Przyjrzałem się ranie Choco.
-Zostanie ci po tym blizna.-stwierdziłem.
-Wiem.-westchnęła suczka. Miała już iść dalej ale zatrzymałem ją w pół kroku.
-Musisz wrócić do jaskini i to zabandażować, jeszcze wda ci się infekcja.-powiedziałem. Choco upierała się jednak że nie i że musi iść dalej. Co ona taka uparta? Nie pytając jej o zdanie wziąłem ją na grzbiet i pobiegłem pod siódemkę do jej domu.

<Choco?>

Od Juliett do Zar'rocka

Nie chciałam mu o tym powiedzieć... Jak głupia patrzyłam się jego oczy, widziałam tam zbyt wiele...No właśnie...widziałam siebie co dawało mi nadzieje, że..."NIE KONIEC NIE ! ON JEST Z CHOCO !"-moje myśli biły się ze sobą. 
-No, co jest ?-zapytał.
-Słuchaj ! Facet nigdy nie zrozumie kobiety, więc nawet się nie pytaj ! -warknęłam. 
<Zar'rock? ?>

Od Zar'rocka CD Juliett



Juliett nie chciała powiedzieć jaka była przyczyna furii. Zbywała mnie odpowiedziami w stylu "To nic takiego" lub "Nie twoje sprawa", a ja zaczynałem się martwić że to jednak moja sprawa...Przestałem jednak naciskać, Juliett tylko jeszcze bardziej się wkurzy a odpowiedzi i tak od niej nie wyciągnę. Siedzieliśmy więc w milczeniu.
-Czemu tu jeszcze jesteś?-zaskoczyła mnie tym pytaniem.
-Co?-zapytałem skołowany.
-No...zbywam cie na wszystkie sposoby a ty siedzisz tu mimo to.-powiedziała, podniosła łeb i spojrzała mi w oczy.
-Bo martwię się o ciebie, coś się stało a ty nie chcesz powiedzieć. Dusisz w sobie złość a ona wybucha i jak widzisz nie jest ona mała. Po za tym próbujesz mnie unikać...a ja...-urwałem nie wiedząc jak skończyć zdanie.
-A ty?-zapytała.
-Co ja ci zrobiłem Juliett?-zapytałem.
-Nic.-odpowiedziała.
-Więc o co chodzi?-zapytałem, suczka znowu odwróciła łeb i zaczęła znowu potrzeć w wodę. Łapą delikatnie ale stanowczo, chwytając ją pod brodą obróciłem jej głowę tak żeby patrzyła mi prosto w oczy.
-Proszę Juliett, powiedz.-poprosiłem intensywnie wpatrując się w jej oczy.

<Juliett?>

Od Juliett CD Agra

-Ale, to nie ma związku z moją furią...-powiedziałam.
-Ech...
-Taka,prawda...
<Agro?>

Od Juliett do Kavy

-Egr... Po pierwsze ! Od narkotyków się słabnie ! Chyba o tym nie masz najmniejszego pojęcia ! Po drugie ! Ludzie są okrutni  i nie ma co o nich gadać ! Po trzecie ! Jeśli chcesz by osoby dookoła się zmienili, to zacznij od siebie !
<Kava?>

Od Juliett CD Zar'rocka

Nie zwruciłam na niego uwagi, dalej gapiłam się w wodę... Po dziesięciu minutach nie wytrzymał i pomachał mi przed oczami.
-Hallo ?! Juliett !
-Czego !-warknełam.
-Co się dzieje ?
-Zwykły atak furii...
-Ale musiał być przyczyna !
-Mniejsza o to ! -powiedziałam nie spuszczając zwroku z wody.
<Zar'rock?>

Od Zar'rocka CD Juliett

Kiedy rozmawialiśmy z Choco Juliett gdzieś odbiegła, początkowo nie zwróciłem na to uwagi ale Choco musiała iść, więc ruszyłem tropem suczki. Nagle zobaczyłem sarnią krew na śniegu i porozrywane ciała. Ciągnęły się tak wzdłuż tropu, kawałki wnętrzności leżały nawet na krzakach, w zaspach a krew była wszędzie. Czy to robota Juliett? Ale...dlaczego? Mięso nie było nawet jedzone... w końcu ją zobaczyłem, siedziała nad wodą wpatrując się w swoje odbicie. Czy ona była...smutna? Podszedłem do niej i usiadłem obok, mając nadzieję że jej furia minęła.
-Juliett...co się stało?-zapytałem spoglądając jej w oczy.

<Juliett?>

Od Juliet do Zar'rocka

Wróciliśmy na tereny sfory. Raptem podbiegła do nas Choco. Ogarnęła mnie wściekłość i dostałam ataku furii gdy Zar'rock z nią rozmawiał. Szybko odeszłam od pary. Biegnąc zabiłem 6 saren masakrując im brzuchy. Potem usiadłam nad wodą i spojrzałam w swoje odbicie. Usłyszałam za sobą kroki Zar'rocka.
<Zar'rock?>

Od Zar'rocka CD Juliett



-Masz w jamie kota?!-zapytałem z niedowierzaniem. Nie spodziewał bym się tego nawet po miłym psie a co dopiero po Juliett! Chociaż znam ją bardzo krótko więc pewnie nie wiem o niej dużo rzeczy. Właściwie dobrze że uratowała tego szczeniaka, ja nawet gdybym miał szansę bym mu nie pomógł...chyba jestem egoistą. Wybiegliśmy z miasta na pola, przeskoczyliśmy rów i znaleźliśmy się na polu królików. Gdzie nie spojrzeć była królicza nora.
-Skąd tu tyle królików?-zapytała z niedowierzaniem Juliett. Powąchałem króliczą norkę.
-Chciałaś powiedzieć skąd tu tyle martwych królików w norach.-poprawiłem suczkę. W norach leżały otrute króliki, widać rolnikom nie spodobało się ich miejsce zamieszkania. 
-Ludzie są okrutni.-powiedziała Juliett.
-Powinno się ich porozrywać na strzępy.-powiedziałem i ruszyliśmy dalej, tym razem wolnym krokiem. Ludzie ze schroniska pojechali w przeciwną stronę myśląc że uciekliśmy w głąb miasta. Tylko jeden hycel pojechał za nami, ale szybko zgubił nasz trop gdy wbiegliśmy na pola.

<Juliett?>

Od Choco do Zar'rocka

Gdy wystarczyło mi tej walki, spojrzałam na swoje dzieło, po czym westchnęłam.
- O co chodzi? - spytał Zar.
- O nic. Po prostu, mam świadomość, że się zemściłam. I...
- I?
- I... uratowaliśmy od niego wiele psów. - uśmiechnęłam się słabo.
Po tej walce miałam ranę od łańcucha, na łapie. Ciekła strużką krew.
- To nic takiego. - odparłam, i zamoczyłam łapę w wodzie.
Uświadomiłam sobie, że ślad zostanie. Na tylnej, prawej łapie widniał ślad po łańcuchu.
<Zar'rock?>

Od Zar'rocka CD Choco

Choco chciała zaatakować tego gościa, kazała mi się ukryć. Po moim trupie! W razie czego jej pomogę ale tak nie miałem prawa się wtrącać. Zemsta to zemsta, musi być wykonana osobiście. Facet spróbował zarzucić jej łańcuch na szyję ale ona zwinnie uskoczyła. On spróbował ją kopnąć ale Choco skoczyła i przewróciła go na ziemię. Handlarz bronił się rękami, kiedy Choco ugryzła go w jedną ten wziął łańcuch i zamachnął się. Skoczyłem i wbiłem kły w jego rękę (tą z łańcuchem). Facet wrzasnął i upuścił łańcuch, po ręce spływały mu stróżki czerwonej krwi. Czekałem aż Choco go wykończy.

<Choco?>

Od Choco do Zar'rocka

- Dzięki. - odparłam.
Gdy skończyliśmy jeść, postanowiłam wyjść na spacer.
- Hej, Zar'rock. Idziemy? - spytałam, i nie czekając na odpowiedź, pobiegłam.
Dogonił mnie jednak szybko. Wyjaśniłam:
- Chodź do lasu, pokażę ci coś.
Pobiegliśmy, przebiegliśmy cały las, dotarliśmy tu:

- Ładnie tu. - stwierdził.
Nagle znieruchomiałam. Uszy podniosłam do góry, ogon wyprostowałam, ciało naprężyłam.
- Kryj się, Zar, puki możesz, proszę, uciekaj! - szepnęłam błagalnie.
- Choco, co się dzieje?!
- On. Wrócił. - zaschło mi w gardle.
Zbliżał się do nas człowiek z łańcuchami i klatkami.
- T-to handlarz, k-który wykradł m-mnie i m-moje rodzeństwo, a potem uśmiercił m-moją siostrę i brata. - wyszeptałam. - Ale ja się zemszczę. Za Rosę i King'a <<<moje zmarłe rodzeństwo>>>.
Przyjęłam pozycję do ataku i obrony, wyszczerzyłam kły.
<Zar'rock?>

Od Arago do Julietty

Popatrzyłem jej w oczy.
- Nic się nie stanie. - wyszeptałem, nie spuszczając z niej wzroku.
- Ale...
- Juliett, posłuchaj, coś mi się wydaje... No, że, ty... Wmawiasz sobie, że w każdej chwili możesz zabić, i dlatego...
- Ale ja...!
- Nie wątpię w twoje zdolności.
- Skąd ty to możesz wiedzieć!?
- Juliett, ja wiem. Myślałem, że przeżyjemy w pudełku handlarza, jednak... Cóż, moja siostra i brat zdechli. Gdy on się zagadał z kolegami, zwiałem mu. Jednak potem, miałem wyrzuty. - zawstydziłem się trochę. - No bo, zostawiłem rodzeństwo na pastwę losu. Teraz wiem, że wszystko dobrze się skończyło. Dowodem jest Chocolatella.
<Juliett? Brak weny xd>

wtorek, 20 stycznia 2015

Od Kavy do Julietty


- Eh... - Westchnęłam i obruciłam sie do góry brzuchem. - Raczej od tego nie osłabnę. Najwyżej strace życie. - Przekręciłam głową.
- Czemu? Aż tak nie lubisz życia? - Zapytała
- Może... Troche lubie. Ale co z tego jak mnie mają za potora? Nawet ludzie.
<Julietta?>

Od Juliet CD Kavy

Zobaczyłam Kavę zendlałą na ziemi. Natychmiast zabrałam ją do jej jamy. Dokładnie opatrzyłam i przeszukałam czy ma jeszcze jakieś strzykawki, jednak nic nie miała.Gdy się obudziła.
-Gdzie ja jestem ?-zapytała.
-W moim domu !-powiedziałam.-Jak będziesz se wbijać narkotyki to w końcu będziesz taka słaba i każdy Cię pokona z łatwością ! A tego chyba nie chcesz !?
<Kava?>

Od Juliet do Zor'roka

Gwałtownie się zawruciłam.
-Gdzie ty biegniesz ?!
-Zaraz wrucę ! -krzyknełam.
Po chwili przybiegłam z tym szczeniakiem w zębach.  
-Ech...tyle chałasu o nic !
Wrzuciłam szczeniaka za płot i powiedziałam.
-Poczekaj aż ta baba wyjdzie, ona cię za adoptuje...
I rzeczywiście się tak stało.
Pobiegliśmy do lasu.
-Niby taka wredna,a jemu pomogłaś...
-I co ? To coś złego ? Ja nawet kota toleruje ! W jamie mam jednego...
<Zar'rock?>

Od Kavy c.d Julietty

Zaczęłam iść powoli w stronę rzeki. Położyłam się na trawie zobaczyłam że zaczyna się ściemniać, oparłam łeb o pysk.
- Dlaczego to ja obrywam. Mógł nie zaczynać. - Powiedziałam cicho. Po chwili z pod czapki wyciągnęłam strzykawka z narkotykami i wstrzyknęłam ją sobie.
- Szkoda że moje ciało jest takie odporne.
Po chwili zasnęłam. Gdy sie rano obudziłam zobaczyłam że nie mam już narkotyków i została mi jedna strzykawka. Wcisnęłam ją sobie jednak tym razem bòl był tak mocny że wydarłam sie i padłam z bólu na ziemie.

Od Zar'rocka CD Juliett

Pokiwałem głową na słowa Juliett.
-Masz rację. Jak myślisz daleko nas zawiozą?-zapytałem, mam nadzieję że zdołamy uciec bo z kojca w schronisku nie jest najłatwiej. W duchu przeklinałem się za to że tak po prostu zasnąłem. Jak jakiś szczeniak! Stałem w mojej klatce gdy nagle kierowca ostro zachamował. Poleciałem pyskiem do przedu i przywaliłem nim w kratę.
-Co do jasnej opętało tego kierowcę?!-warknąłem w powietrze. Już nie jechaliśmy, wóż stał. Nagle otworzyły się drzwi, do bagażnika obok nas wsadzili psa. Był tak przestraszony że stał jak słup soli!
-Weź się rusz, ugryź go i uwolnij nas!-warknąłem na niego. On tylko skulił się i pisnął.
-Ale masz podejście do szczeniąt.-prychnęła Juliett.
-Tak czy siak nasza szansa minęła, teraz musimy czekać na kolejną.-westchnąłem, rzuciłem małemu wrogie spojrzenie i położyłem się. Ukradkiem rozmasowując bolący nos. W końcu dojechaliśmy na miejsce. Ludzie próbowali nas zaprowadzić do kojców ale my jak kąpletne dzikusy (którymi jesteśmy) zaczęliśmy walczyć. W końcu ludzie byli pogryzieni a my zaczęliśmy uciekać.
-Chodź uciekaj!-powiedziała suczka do szczeniaka, on jednak zwiał do kojca.
-Debil.-mruknąłem. Razem uciekaliśmy jak najdalej od schroniska. Na szczęście mieściło się ono na końcu miasta więc na horyzoncie widać było nasz las.

<Juliett?>

Od Juliet do Kavy

Spojrzałam na Kave, to na Kaliego który leżał nieprzytomny. Jęknełam.
-Żal mi Kaliego...biedaczek...dostał mocno w głowę !-powiedziałam. Podeszłam do niego.
-Kali ?!-zawołałam.
-Echem...Co ?-powiedział słabym głosem. -Nic ci nie jest ?-zapytałam.
-E...nic !-wstał, jednak upadł. Do oczu naleciały mi łzy...on był moim przyjacielem, jedynym przyjacielem...a ta suka myślała że może robić co jej się podoba !
-Co ty zrobiła !!!!!-ryknełam na nią.
-To czemu mnie zaatakował...?!
-Zejdź mi z oczu BO JAK MATKĘ KOCHAM, NOGI Z DUPY WYRWĘ !!!!!
Suka szybko odeszła ze swoim ziomkiem, a ja zaniosłam Kaliego do mojej jamy i czekałam na lekarza z innej sfory.

Od Juliet do Zar'rocka

On zasnął. Ja nie potrzebowałam snu, wystarczało, że po furii troszkę odpocznę. W końcu z nudów ja zasnęłam. Gdy się obudziłam byłam w jakiejś klatce. Koło mojej klatki była klatka z Zar'rockiem, który spał.
-Ejże ! Wstawaj !-ryknęłam, a ten się obudził.
-Co się dzieje ! Gdzie jesteśmy ?!
-Gdzieś nas zabiera...hycel ? Nie wiem...ale chyba hycel...
Zaczęłam walić w klatkę.
-To nic nie da...-powiedział Zar'rock.
-Masz racje ! Poczekamy, aż dojedziemy ! -powiedziałam-Wtedy uciekniemy.
<Zar'rock?>

Od Kavy do Juliet i Kaliego

Podeszłam do psa od tyłu, cichutko i pacnęłam go mocno łapą tak że padł twarzą w ziemię, to był taki paraliż który tylko ja umiałam robić, bo wymyśliłam jego metodę. Zaśmiałam się.
- Teraz jesteśmy kwita. - Puściłam oko do Julite i powiedziałam - Tak się zagrywa z chłopakami. - Razem z Juliet zaczęłyśmy się śmiać. Podeszłam po moją skeatówkę, otrzepałam ją z kurzu i założyłam daszkiem do tyłu. Po chwili przyszedł Max.
- A to mój ziomek. - Powiedziałam i stuknęłam się z Maxem Barkami.
<Juliet?>

Od Zar'rocka CD Juliett



Juliett nie miała ochoty na rozmowę i zaczęła jeść. Ja też. Po kilku minutach byliśmy już najedzeni tak że brzuchy nam wręcz pękały. Mimo to na ziemi zostało trochę resztek.
-I kto to wszystko zje?-zapytałem. Juliett uśmiechnęła się pod nosem.
-Nie wiem, może ty?-zaśmaliśmy się. Zacząłem iść w kierunku rzeki.
-Dokąd idziesz?-zawołała za mną suczka.
-Nad rzekę napić się!-odkrzyknąłem. Usłyszałem jak biegnie aż w końcu mnie dogoniła. Rzuciłem jej pytające spojrzenie.
-Idę z tobą!-oznajmiła i wiedziałem że nic jej nie przekona do zmiany decyzji. Szliśmy starając się podtrzymać rozmowę. W końcu doszliśmy do rzeki. Oboje się napiliśmy. Położyłem się w śniegu nad brzegiem rzeki. Było mi mięko i wygodnie. Zasnąłem.

<Juliett?>

Od Juliet do Zar'rocka

-Ech...nie lubię takich pytań...-powiedziałam.
-Ale...powiedz...
-Bo ja jak bardzo się zdenerwuję to mam ataki furii, to jest chyba jakaś choroba...nie wiem dokładnie, ale jak się bardzo zdenerwuję to mam atak i rozszarpuję wszystko co dosięgam w promieniu do 3 metrów...
-No,ale czemu się teraz zdenerwowałaś ?-zapytał nagle.
-To jest najmniej istotne !-powiedziałam stanowczo i zaczęłam jeść mięso.
<Zar'rock?>

Od Zar'rocka CD Juliett



Juliett rozszarpała jelenia tak że cały śnieg w okół był czerwony od krwi.
-Już...jest okey...-powiedziała.
-Na pewno?-zapytałem z obawą, w walce chyba nie miał bym z nią szans...
-Na pewno.-odpowiedziała. Zbliżyłem się więc i usiadłem obok.
-Słuchaj, co to było?!-zapytałem z szeroko otwartymi oczami. Przestałem się już bać, zamiast tego czułem czystą ciekawość.

<Juliett? Wiem że krótkie ;c>

Od Kaliego CD Kavy i Juliet

-Kali...-warknąłem i również zacząłem chodzić wokoło. Miałem ochotę się odegrać za to z drzewem. Szybko zacząłem działać i złapałem sukę za szyję i dwa razy uderzyłem ją o drzewo.
-Teraz jesteśmy kwita !-zawarczałem. Suczka chciała się na mnie rzucić, ale walnąłem ją łapą i odskoczyła w bok.
-Ze mną nie ma tak łatwo !-dodałem cały czas warcząc.
-Tak ?! Przekonamy się !
Rzuciła się na mnie, jednak zasadziłem jej porządnego kopa i odleciała 5 m dalej. Rzuciłem się w bieg i na nią. Atakowałem ją co chwila, a ta ciągle upadała. Nie wiem jak skończyła by się ta walka gdyby nie Juliet, która walnęła mnie porządnie łapą.
-Ma być spokój ! -wydarła się.
<Kava?>

Od Kavy

Właśnie skończyłam jeździć na rampie, śnieg stopniał więc nie było przeszkody w tym. Słońce wyszło, postanowiłam iść do lasu. Tak więc założyłam skeatówkę by mnie słońce nie raziło. Usiadłam pod drzewem, usłyszałam szelest. Szybko wstałam i nastroszyłam uszy. Gdy nagle żucił się na mnie jakiś pies.  Szybko go powaliłam i zaczęłam warczyć tym samym pokazywać zęby. Zmrużyłam lekko oczy i zaczęłam dyszeć jak wilk.
- Ajć! - Krzyknął.
Nadal dysząc trzymałam go przy ziemi.
- Puszczaj.
Mię reagowałam.
- Języka w genie nie masz?
Chwyciłam goc za sierść, podniosłam i przybiłam do drzewa.
- Weź mnie puść! Należe do tej sfory! - Warknął.
Puściłam psa, ten otzrepał się i stanął pewien siebie.
- Tyś to kto? - Szczeknęłam.
- Członek sfory. A ty? - Zapytał.
Zaczęłam krążyć w kółku. Powiedziałem niewyraźnie.
- Kava.
- Słucham?
- Kava! - Powiedziałem wyraźnie i głośno. - Nie Lubie zbytnio swojego imienia. A ciebie jak zwą?
<Ktoś?>

Od Juliet do Zar'rocka

Jakoś nie cieszyłam się z udanego polowania ! Sama chciałam poczuć smak krwi !
-Wiesz co ? Ja upoluję jeszcze !-powiedziałam widząc ogromnego jelenia z ogromnymi porożami i z ostrymi kopytami. Rozpędziłam się i wpadłam w furię z powodu pewnej myśli... Jeleń nie zdążył nawet zauważyć kiedy do niego dopadłam i złapałam za brzuch, rozszarpując, tak że wnętrzności wylały się na trawę. Zar'rock chciał do mnie podejść, ale warknęłam na niego.
-NIE ZBLIŻAJ SIĘ LEPIEJ !
Zar'rock stał zdziwiony jak kołek. Moja wściekłość powoli mijała, aż znów byłam tą poważną suką.
-Już...jest okey...-powiedziałam.
<Zar'rock?>

Od Zar'rocka CD Juliett

Juliett odsunęła się trochę ode mnie. W sumie nic w tym dziwnego, może sądzi że się na nią rzucę?
-No, ale weś tu się nie zdziw jak wiecznie naburmuszony pies raptem taki radosny...-powiedziała, no w sumie co nie zmienia tego że nie lubię tego tematu z mniej lub bardziej oczywistych powodów. Milczałem i nie odpowiadałem przez dłuższy czas. Chmm...czy czasem takie zachowanie wobec alfy nie jest...no nieodpowiednie? Musiałem jakoś rozładować energię...
-Idziesz ze mną zapolować?-zapytałem. Juliett trochę się zdziwiła ale postanowiła tego nie komentować.
-Dobra.-odpowedział po prostu. Ruszyliśmy tropem, w końcu zobaczyliśmy jelenia. Pięknego, dorodnego o wielkim porożu, na sam jego widok pociekła nam ślinka. Zaczęliśmy go gonić, jeleń uciekał i próbował kopać do tyłu. Rozpędziłem się jeszcze bardziej i wskoczyłem mu na grzbiet. Zaczęło się dzikie rodeo, nie widziałem już Juliett. Jeleń za bardzo skakał, w tym całym ferworze wbiłem mu zęby w kark, który pękł z trzaskiem. Jeleń zwalił się na ziemię z rozszarpanym karkiem.

<Juliett?>

Od Juliet do Zar'rocka

Odsunęłam się troszkę.
-No, ale weś tu się nie zdziw jak wiecznie naburmuszony pies raptem taki radosny...-powiedziałam.
<Zar? Trochu brak weny -.->

Od Zar'rocka CD Juliett



Siedziałem na polanie, mimo całego sprzętu w jaskini potrzebowałem trochę świata zewnętrznego. Cała ta sutułacja była nowa, przyszłem więc tu by wszystko sobie w głowie poukładać i przemyśleć. Nagle przyszła Juliett, rozmawialiśmy trochę aż zapadła niezręczna cisza.
-Jesteś dzisiaj bardzo wesoły.-zauważyła, sierść na karku trochę mi się podniosła, nie lubiłem tego tematu. Dlaczego? Bo nie potrafiłem na niego odpowiedzieć...a może potrafię tylko nie chcę dopuścić do sieie prawdy.
-To źle?-zapytałem spokojnie, gdybym nie umiał ukrywać emocji to pewnie warczał bym jak wściekły pies. Niestety nad wyrazem oczu nie potrafiłem zapanować one zawsze oddają stan duszy, nieważne jak by się próbowało go ukryć. Dlatego więc zapatrzyłem się w korony drzew, żeby Juliett nie widział mojego wzroku połającego żądzą mordu.

<Juliett? :P>

Od Kaliego do Choco

Wędrowałem swoją ścieżką gdy nagle jakby z znikąd pojawiła się znajoma mi suczka. Podeszła do mnie.
-Cześć !
-Cześć Choco...
-Możesz na mnie mówić Chocolatella ?!-Zirytowała się. 
-Przepraszam, ale Choco też ładnie...Wynagrodzę Ci to czymś...Chodź za mną !
Poszliśmy na łąkę. 
 Ogrodzenie, Pas, Kwiatów, Łąka, Niebo
Przeskoczyliśmy płot i poszliśmy dalej.
Minęliśmy Łąkę maków.
Maki, Pole, Zachód
Słońce już powoli zaczęło zachodzić, dając tym niezwykły wygląd.
Góry, Jezioro, Turyści, Żółte, Kwiaty, Kamienie
Doszliśmy do gór. Gdy zobaczyłem to miejsce od razu wskoczyłem do wody, za mną Choco.
Taplaliśmy się tak 30 minut, potem poszliśmy dalej.
Góry, Lasy, Światło
Znaleźliśmy się na tej na górze polanie i tu położyliśmy się na trawie.
-Podobała się wycieczka ?-zapytałem.
-Tak !-powiedziała.
-Ale najlepsze dopiero przed nami !-odpowiedziałem.-Ale musimy poczekać do wieczora !
Nastała noc i zobaczyliśmy że niebo świeciło tak jak tęcza ! Wieloma kolorami !








-Jej !-zachwyciła się Chocolatella. 
-No...dzisiaj jest niezwykle piękne !-powiedziałem.
Raptem na moim nosie usiadł mały świetlik. "A psik !"-kichnąłem, a Chocolatella się zaśmiała. 
Wkrótce otoczyło nas mnóstwo małych latareczek owadów. 
<Chocolatella ?>

Nowe !

Dodałam muzykę ! 
xD 
Zapraszam do słuchania na słuchawkach :) 
Adm. Juliet 

Od Juliett do Zar'rocka

Przechodziłam obok dużej polany. Na samym jej środku siedział pies.
-Hey ! Zar'rock !-krzyknęłam w stronę psa.
-Cześć...-odparł dziwnie wesoło.
Usiadłam obok niego.
-Jak się żyje w jamie ?
-Jest dobrze...-powiedziałem.
-To dobrze...
<Zar'rock?>

Od Juliett do Agra

-Ale wiesz...Na przykład podczas wojny mogę pomylić jednego z nas z wrogiem...albo...podczas polowania...
-No, ale dzisiaj ? Nie zabiłaś mnie !-powiedział Agro.
-Ech...różnie z tym jest...-odpowiedziałam.-Czasem nie mogę się opamiętać...
<Agro?>

Od Zar'rocka CD Choco

Kiedy się obudziłem przez chwilę nie wiedziałem gdzie jestem. Dopiero po chwili powróciły wszystkie wspomnienia. Rozejrzałem się szukając Choco ale jej nie było. Gdzie ona mogła się podziać? Nie chciałem naruszać jej prywatności ale...i tak "rzuciłem okiem" na jej jaskinię. Wróciłem na łóżko czekając aż wróci. Kiedy wróciła za sobą taszczyła jelenia.
- Dzień dobry, śniadanie podane. - powiedziała z uśmiechem. Zrobiło mi się głupio, ona poluje a ja wyleguję się na łóżku jak jakiś mops albo stary buldog. Co ona sobie o mnie pomyśli?!
-Dzięki, mogłaś mnie obudzić. Wiesz...moglibyśmy zapolować razem.-powiedziałem. Zaczęliśmy jeść, tym razem starałem nie patrzeć na nią bo...jeśli zawisnę w czasie kiedy jem to będzie...no trochę dziwne. Jeleń bardzo mi smakował i jej chyba też.
-Smacznego jelenia upolowałaś.-powiedziałem i popatrzyłem na nią ze wszystkich sił próbując nie znieruchomieć.

<Choco?>

Od Choco do Zar'rocka

Przekrzywiłam głowę w śmieszny a zarazem słodki sposób, jak to mówił Argon. Czekałam, w spokoju, aż Zar sobie pomyśli, po czym, gdy minęło jakieś 10 minut, odezwałam się.
- Zar'rock...? - odparłam pół głosem.
Nie odpowiedział, tylko popatrzył się na mnie.
- Zar...?! - odparłam.
- Tak? - potrząsnął głową. - Co?
- Ty jesteś raczej małomówny. - stwierdziłam.
- Ja? Dlaczego?
- Znowu...
- Ile?
- Nie wiem. - wiedziałam, ale nie chciałam mu tego mówić. - Zmęczona jestem.
- Ja też... Chyba... - westchnął.
- Czekaj chwilkę. - podbiegłam do okna, lało jak nie wiem.
- Będę się zbierać...
- Nie! Zostań. Leje, przemarzniesz i zachorujesz. - odparłam. Od kiedy ja miła? - Zostań.
- No... Dobra.
Wyciągnęłam drugie łóżko, i wskazałam mu je. Położył się, a po chwili zasnął. Ja leżałam na swoim łóżku, patrzyłam się to na niego, to w okno, to rozglądałam się po jaskini. Miałam zamiar poczytać, ale zasnęłam.
*Rano*
Obudziłam się wczesnym rankiem. Nie chciałam wstawać, lecz przypomniałam sobie, że mam gościa. Pobiegłam coś upolować. W lesie ujrzałam jelenia, chyba był stary, kulał. Zaczaiłam się, skoczyłam na niego i zaatakowałam. Nie byłam może wielkim psem, ale ze starym, kulejącym jeleniem nawet terier wygra. Za rogi zaciągnęłam go do jaskini, pewnie to trochę trwało, bo już był późny ranek. Weszłam i zobaczyłam, że Zar'rock nie śpi. Siedział na swoim łóżku.
- Dzień dobry, śniadanie podane. - odparłam.

<Zar'rock?>

Od Zar'rocka CD Choco

Od kiedy ja się nie wściekam że ktoś mnie obudził?! Suczka miała już iść ale zatrzymałem ją.
-Czekaj, jak się nazywasz?-zapytałem.
-Chocolatella ale mów mi Choco. A ty?
-Ja jestem Zar'rock, możesz mi mówić Zar.-co mi odwaliło z tym Zar?! -Może cię odprowadzić?-zapytałem.
-No dobra.-odpowiedziała i wyszliśmy z mojej jaskini. Na dworze zaczynało się już ściemniać i zerwała się wichura. Wiatr wył nad naszymi głowami, nagle poczułem na nosie coś zimnego a zaraz potem mokrego. Kiedy kropla spłynęła mi do nosa kichnąłem. Zaczął padać śnieg. Szybko doszliśmy do jaskini Choco, mieściła się pod siódemką. Spojrzałem w jej oczy, były takie piękne czekoladowe, widziałem w nich swoje odbicie. Nagle coś mną lekko potrząsnęło.
-Zar dobrze się czujesz?-zapytała.
-No, a czemu myślałaś że nie?-zapytałem zdziwiony, przecież nic mi nie jest.
-Bo nie reagowałeś dobrą minutę!-odpowiedziała. Minutę? No nieźle...
-Aha.-odpowiedziałem tylko, dobrze że mam grube futro bo zauważyła by ze się zarumieniłem... miałem ochotę sobie przywalić żeby się ogarnąć. Może Choco ma rację i coś mi jest? A może...nie to nie możliwe!

<Choco?>

Od Argo do Julietty

- No... dobra. - odparłem szeptem.
Gdy jedliśmy, wciąż patrzyłem się na Juliettę podejrzliwie. Ona może mnie teraz zabić! Nawet się nie obejrzę! Odgoniłem jednak złe myśli i smakowałem tego jelenia.
- Wiesz, Juliett... - zacząłem.
- Tak? - spytała podejrzliwie.
- To, że taka jesteś, nie dyskfalifikuje się od Alfy.
- Jak nie... Przecież...
- To twój charakter, twoja natura. - popatrzyłem się na nią.
<Julietta?>

Od Kaliego do Choco Max'a

-Dobra ! -powiedziałem.-I tak i tak ładnie...
-Dziękuję...-odpowiedziała Choco.
Wyszłem z jej jamy i poszłem do swojej. Wyłożyłem się na łużku i czytałem "Ogniem i psem" gdy raptem ktoś zapukał.
-Proszę !-krzyknołem i usiałem na łużku.
-Cześć...-powiedział Max.
-Cześć Max ! Co cię do mnie sprowadza ?
<Max ?>

Od Choco do Zar'rocka

Po co ja pukam do własnej jaskini? Opamiętałam się jednak, gdy otworzył mi jakiś pies.
- O, przepraszam, chyba pomyliłam jaskinie... - odparłam.
- Nie ma sprawy. - westchnął.
- Ok, to ja eee... spadam do swojej jaskini. I jeszcze raz przepraszam.
Co we mnie wstąpiło? Od kiedy ja taka kulturalna?!

<Zar'rock?>

Od Julietty do Argo

-Ech...no dobrze...-choć nie byłam pewna...bo nie jestem tam jakimś zwykłym psem...mam napady furii i mogę zabić całą sforę jednym zamachem...to dyskwaliluje mnie z pozycji "Alphy"...
Popędziliśmy do saren. Argo skoczył pierwszy, a ja za nim. I wtedy stało się to czego się obawiałam... Zmasakrowałam dorosłą sarnę...a Argo znów gapił się jak na ducha...
-Nikomu nie mów co tu zaszło ! Rozumiesz ?!-powiedziałam, a łapy i pysk miałam we krwi sarny.
-Eeee...dobra...
-No ! Jemy !
<Argo ? Za duuużo używam fantastyki xD>

Od Argona do Julietty

- Wow. - wyjąkałem. - Ty...
Zaśmiała się.
- Tak, tak potrafię.
- D-dzięki. - odparłem.
Już mieliśmy gonić sarny, gdy na młodego skoczyła jakaś suczka. Zamurowało, mnie już drugi raz. Julietta coś tam do nie szeptała, jednak nie zrozumiałem.
- Choco! - krzyknąłem.
Suczka ta popatrzyła się na nas, po czym zostawiła jelonka i puściła się biegiem.
- Arago! Ty żyjesz! O, Mamo! Ty żyjesz! Żyjesz! - dobiegła do nas.
- No a niby co? - odparłem.
- Przecież... Jak ty się mu wydostałeś?
- Komu? Handlarzowi? Zwiałem. - westchnąłem. - Długa historia.
Suczka zamyśliła się, po czym odparła:
- Należysz do sfory Julietty?
- Tak. - odparłem.
- Wow, bracie. - szepnęła.
- Co? - do rozmowy włączyła się Julietta.
- Nie widzieliśmy się... Jakieś 2 i pół lat, nie, więcej! - szepnęła Choco.
- Aha... - odparła Julietta.
- Zostawię Was, bo muszę coś załatwić. - wyjaśniła Choco i już jej nie było.
Po chwili milczenia, spytałem Juliettę:
- Polujemy? Widzisz, tam są. - wskazałem łapą.
<Julietta?>

Od Zar'rocka

Pokiwałem głową na słowa suczki.
-No możesz już iść obejrzeć swoją jaskinię.-powiedziała do mnie i wróciła do pracy. Skinąłem znów głową i wyszedłem. Kali zaprowadził mnie na miejsce i odszedł, pozostawiajac mnie bym nacieszł się swoim nowym domem. Weszłem do środka, jaskinia była bardzo podobna do tej Kaliego. Weszłem przez klapę w podłodze i znów oniemiałem widząc ile tutaj sprzętu. Dopiero teraz dotarło do mnie że to wszystko jest moje! Że nie ma nikogo kto by mi to mógł odebrać. Zacząłem machać ogonem, pewnie każdy normalny pies be zaczął skakać ze szczęścia ale ja...cóż jestem inny. Odstawiłem kluczyk na półkę obok książki. Zainteresowany zerknąłem na tytuł..."Eragon". Kiedyś ją chyba przeczytam. Zacząłem oglądać wszystkie drobiazgi. Po tym zrobiłem małe "przemeblowanie" układając niektóre rzeczy tam gdie chcę. Zadowolony z rezultatów wskoczyłem na łóżko. Nie było wysokie ale bardzo miękkie. Kołdra przedstawiała łąkę o zachodzie słońca. Położyłem się i zasnąłem. Nie wiem ile spałem, nie miałem żadnych snów. Z miłej dremki jednak coś mnie obudziło. Ktoś zapukał w klapę. Warknąłem pod nosem że nie dają odpocząć i otworzyłem gościowi.

<Ktoś?>

Od Juliett do Argona

-Spoko...-odpowiedziałam. -Ja już pujdę bo słońce zachodzi ! Spotkamy się jutro...
-Dobra... -odpowiedział.
**************
Poszłam po Argona, a potem razem udaliśmy się na polowanie. Zakradałam się do jakiegoś małą sarenkę z matką. Taka sarenka to była łatwa zdobycz ! We dwujkę poradzimy sobie też z matką.
Już miałam skoczyć dla sarny do gardła gdy jakiś pies mnie przywalił do ziemi. Chciał złapać mnie za gardło, ale mocno odepchnełam go do przodu tylnulymi kończynami. W tym samym czasie Argon walczył z drugim psem i nie wyglądało to za dobrze. Rzuciłam mu się na pomoc. Złapałam psa za brzuch i rypnełam nim tak jak seryjny morderca nożem...nie będę pisać co z niego zostało bo będziecie mieć koszmary w nocy ( xD).
Drugi pies uciekł. Agron stał osłupiony.
<Agron ?  >

Od Choco do Kaliego

- Dziękuję. - westchnęłam.
- Czy coś się stało?
- Nie. Nic.
- Podoba się jaskinia?
- Bardzo. Dzięki.
- Nie ma za co.
- I... - zatrzymałam go. - Na przyszłość, jestem Chocolatella, w skrócie Choco.
<Kali?>

Od Kaliego do Choco

-Kali ! A ty ?! Co robisz na terenach sfory ?! -zagrzmiałem.
-Uciekałam...-powiedziała dysząc cicho.-Jestem Choco...
-Hmm...-zamyśliłem się.-Pukdziesz ze mną do przywódczyni !
Suczka skuliła się.
Ruszyliśmy na polanę całą zaśnieżoną, na środku stała jedna nie za duża,ani nie za mała skała, a na niej zaś leżała ruda suczka i przyglądała się zachodowi słońca.
-Julieett ! Mamy znów gościa ! -zawołałem.
-Znów ?!-zdziwiła się odwracając głowę.
Julietta mogła by być moją siostrą,była bardzo do mnie podobna !
-Tak, To jest Choco !
-Hm...Jeśli chce może zostać ! -powiedziała.
-Chcesz ?-zapytałem.
-No...załużmy, że chce...-powiedziała niepewnie.
-Pokarz dla niej, jej jamę... Kluczyk numer 7 !
Ruszyliśmy do jamy Juletty po klucz, a potem do nowej jamy.
-Proszę bardzo !-powiedziałem wpuszczając Choco pod podłogę przez drzwiczki.
<Choco?>

Od Choco do Kogoś

Biegłam ile sił w nogach, przeskakiwałam przez wszystkie napotkane kamienie i gałęzie, nawet się za siebie nie oglądając. Wiedziałam, że już jestem wolna. Wbiegłam do lasu, mijałam drzewa, przeskoczyłam przez strumyk, aż straciłam poczucie gonitwy. Przysiadłam, cała zgrzana, i zaczęłam pić wodę. Usłyszałam czyjeś kroki, cofnęłam się w krzaki. Obserwowałam, to nie człowiek. Jakieś zwierzę... Pewnie pies. Wyszłam z kryjówki i rozglądałam się wokoło. Naprzeciwko, zza drzew wyszedł jakiś pies. Nie myliłam się, lecz nie znałam jego zamiarów. Pokazałam kły.
- Kim jesteś? - warknęłam ostrzegawczo.
<Jakiś pies?>

Od Kaliego CD Zar'rocka

-Dobra, chodź !-powiedziałem troszkę nie chętnie... Chciałem posiedzieć jeszcze koło ciepłego kominka .
Poszliśmy do Przywódczyni I zapukałem w dzwiczki w podłodze. Odpowiedział nam kobiecy głos.
-Proszę wejść!
W środku siedziała na krześle suczka która pisała coś na komputerze.
-Julietto !-zawołałem.-Mamy gościa...
-Och...przepraszam...ale dzisiaj mam sporo roboty papierowej... Kali czy wszystkie domy opłacone ?-zapytała.
-Tak, zajołem się tym dzisiaj rano...
-Dobrze, a więc imię ! -usiadła naprzeciwko nas.
-Zar'rock...-powiedział Zar'rock (xD).
-Dobra... Gdzie chcesz jamę Zar'rock ?
-Wszystko mi jedno...
-Ale jakąś dużą,małą ?
-Może średnią ! -podpowiedziałem.-Duże są za duże...
-Dobra, średnią !
Suczka wzięła kluczyki z zawieszką "6" i podała je Zar'rockowi.
-Dom jest wyposarzony wyposarzony w dodatkowe ciężarki, tak niczym się nie rużni od domu Kaliego...
<Zar'rock ? xD>

Od Argona do Julietty

Gdy wszedłem do jaskini, nie mogłem się powstrzymać i krzyknąłem:
- Wow!
- Co? - zaśmiała się.
- Nigdy jeszcze nie widziałem sfory z TAKIMI jaskiniami.
- Jakimi?
- Boskimi, wiesz?
Jaskinia ta była w pełni wyposażona. Takiego mieszkania nie powstydziłby się nawet człowiek, a co dopiero pies!
- Dziękuję, jest wspaniała. - westchnąłem.
<Julietta?>

Od Zar'rocka CD Kaliego

Byłem nieźle zaskoczony gdy zobaczyłem cały ten sprzęt. Zaczłem wszystko ogladać, gdy już się napatrzyłem podeszłem do kominka. Rzeczywiście, było tam tak ciepło że aż poczułem się senny. Ja i senność! Przecież od dłuższego czasu uchodziłem za psa który nie musi spać...
-Jak dołączysz to też będziesz miał coś takiego...-dobiegł mnie głos Kaliego, czekaj czy ja przysnąłem?! Zamrugałem oczami by odgonic dziwne uczucie spkoju.
-Właśnie, jak mogę dołączyć?-zapytałem.
-Musisz porozmawiać o tym z alfą.-odpowiedział. Zastanowiłem się chwilę. Właściwie czemu nie?
-Dobra, zaprowadzisz mnie do niej?-zapytałem.

<Kali?>

Nowa suczka!

Chocolatella - Szpieg!

Od Kaliego do Zar'rocka

-Tak...należe do Sfory Psiego Głosu... A co ?
-Nic...myślę nad dołączeniem...
-Aha... No to polecam ! Mamy fajne jaskinie ! Chodź się nagrzać ! Przy kominku jest cieplej !
-Co ?! Kominku ?!
-Tak...-odpowiedziałem.
Otworzyłem dwiczki w podłodze pod słomą i weszliśmy do pokoju z łużkiem, laptopem, sprzętem DJ i wieloma innymi szafkami. W rogu był kominek.
-Jak dołączysz to też będziesz miał coś takiego...
<Zar'rock? Zaskoczenie xD>

Od Zar'rocka CD Kaliego

Z udawaną niechęcią ruszyłem za psem, właściwie nie byłem tak całkiem odporny na zimno. Zawiał mocny wiatr, po grzbiecie przeszedł mi dreszcz. Przyspieszyłem kroku bo Kali prawie biegł, widać bardzo chciał już się schronić w domowym ciepełku. Dotarliśmy do jaskini, szybko przekroczyliśmy próg i owiało nas ciepłem powietrze pachnące delikatnie psem i sianem. Rozglądnąłem się dookoła.
-Ładne mieszkanie.-powiedziałem do psa i usiadłem na sianie. Ciepłe powietrze sprawiło że prawie od razu byłem suchy. Zastanowiło mnie to że Kali mieszka w jaskini...
-Należysz do jakiejś sfory?-zapytałem. Ciekawe czy ja też bym się nadawał do czegoś takiego...zawsze warto spróbować.

<Kali?>

Od Kaliego CD Zar'rocka

Wstałem i otrzepałem się.
- Teraz chyba jesteśmy kwita ?-zaśmiałem się.
-Chyba !-burknoł pies.
-Jak Cię zwą ? -zapytałem.
- Zar'rock...a ciebie ?
- Kali...Kal...-rużnie.
-Pufff...-burknoł.
-Chodź do jaskini ! Zimno mokremu stać na dworze !
-Ale jestem odporny na zimno...!
-Ale zawsze dobrze jest się nagrzać...przede wszystkim po takiej kompieli...Chodź ! Idziemy !
<Zar'rock?>

Od Julietty do Argona

-No tak...-uśmiechnełam się lekko.
-Znasz pewnie te tereny lepiej niż ja...oprowadzisz mnie ?
-Dobra !-powiedziałam i poprowadziłam po zakątkach terenu sfory psiego głosu.
-I jak ? -zapytałam stając przed jaskinią.
-Może być...
-Wekdź do środka ! To twoja jaskinia...
<Argon?>

Od Zar'rocka

Spokojnym krokiem zmierzałem do pobliskiej rzeki by się napić. Śnieg skrzypiał pod moimi łapami, które zapadały się w miękkim puchu. Przez przypadek otarłem się bokiem o krzak nieznanej mi rośliny. Cały śnieg z gałęzi zleciał mi na głowę i grzbiet. Zakląłem pod nosem i otrzepałem się szybko, by śnieg nie przedostał się pod futro. Ruszyłem dalej już bez żadnych niespodzianek. Kiedy dotarłem nad rzekę pojawił się problem, woda zamarzła przy brzegu i tylko na środku nie było lodu. Ostrożnie zacząłem stąpać po lodzie aż udało mi się dojść do środka. Szybko napiłem się i już miałem wracać gdy usłuszałem trzaśnięcie. Lód zaczął pękać! Wbrew rozsądkowi uskoczyłem, niestety uderzenie łapami przy lądowaniu złamało lód. Wpadłem do wody. Zimna ciecz wlała mi się do nosa i uszu, szybko wyplynałem na powierzchnię i oparłem lapy o ostre krawędzie lodu. Powoli wciągnąłem się z powrotem i szybko przeszłem na bezpieczny brzeg. Tam się otrzepałem. Nagle usłyszałem czyjś śmiech. Zaraz zobaczymy czy temu komuś będzie do śmiechu. Warknąłem, skoczyłem i wepchnąłem psa do wody. Zamachał bezradnie łapami. Teraz to ja się zaśmiałem, ale nie chichotem tylko głośnym śmiechem szaleńca.
-I co? Miło ci?-warknąłem i spojrzałem twardo w jego oczy. Nie byłem pewien czy to pies czy suka, nie przyjrzałem się. Położyłem się na śniegu i przyglądałem jak ten probuje wyleżć na brzeg. W końcu złapałem go zębami za skórę na karku i wyciągnąłem na brzeg.

<Ktoś?>

Od Argona do Julietty

- A ja Argon, ale mówią mi Arago lub Argo. - przedstawiłem się suczce.
- Ty... jesteś ze sfory Psiego Głosu?
- Tak.
- Ja też! Kojarzę cię!
- Ja też ciebie, jesteś alfą. - zaśmiałem się.
<Julietta?>

Nowy Pies !

Zar'rock - zabójca !

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Od Julietty do Kogoś

Przechodziłam się po moich terenach. Cały czas myślałam nad swoją i Kavy sfora... Raptem z krzaków wyskoczył jakiś pies.
-Cześć !-zawołał.
-Cześć...odpowiedziałam grzecznie, choć nie chciałam.
-Jak Cię zwą ?
-Julietta Cleo...
<Ktuś ?>

Nowe psy !

Argon
Kali
Max

Witamy !

A więc Witamy na Sforzę psiego Głosu czyli SPG ! Ogłaszam NABÓR !