Od kiedy ja się nie wściekam że ktoś mnie obudził?! Suczka miała już iść ale zatrzymałem ją.
-Czekaj, jak się nazywasz?-zapytałem.
-Chocolatella ale mów mi Choco. A ty?
-Ja jestem Zar'rock, możesz mi mówić Zar.-co mi odwaliło z tym Zar?! -Może cię odprowadzić?-zapytałem.
-No dobra.-odpowiedziała i wyszliśmy z mojej jaskini. Na dworze zaczynało się już ściemniać i zerwała się wichura. Wiatr wył nad naszymi głowami, nagle poczułem na nosie coś zimnego a zaraz potem mokrego. Kiedy kropla spłynęła mi do nosa kichnąłem. Zaczął padać śnieg. Szybko doszliśmy do jaskini Choco, mieściła się pod siódemką. Spojrzałem w jej oczy, były takie piękne czekoladowe, widziałem w nich swoje odbicie. Nagle coś mną lekko potrząsnęło.
-Zar dobrze się czujesz?-zapytała.
-No, a czemu myślałaś że nie?-zapytałem zdziwiony, przecież nic mi nie jest.
-Bo nie reagowałeś dobrą minutę!-odpowiedziała. Minutę? No nieźle...
-Aha.-odpowiedziałem tylko, dobrze że mam grube futro bo zauważyła by ze się zarumieniłem... miałem ochotę sobie przywalić żeby się ogarnąć. Może Choco ma rację i coś mi jest? A może...nie to nie możliwe!
<Choco?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz