wtorek, 20 stycznia 2015

Od Juliett do Argona

-Spoko...-odpowiedziałam. -Ja już pujdę bo słońce zachodzi ! Spotkamy się jutro...
-Dobra... -odpowiedział.
**************
Poszłam po Argona, a potem razem udaliśmy się na polowanie. Zakradałam się do jakiegoś małą sarenkę z matką. Taka sarenka to była łatwa zdobycz ! We dwujkę poradzimy sobie też z matką.
Już miałam skoczyć dla sarny do gardła gdy jakiś pies mnie przywalił do ziemi. Chciał złapać mnie za gardło, ale mocno odepchnełam go do przodu tylnulymi kończynami. W tym samym czasie Argon walczył z drugim psem i nie wyglądało to za dobrze. Rzuciłam mu się na pomoc. Złapałam psa za brzuch i rypnełam nim tak jak seryjny morderca nożem...nie będę pisać co z niego zostało bo będziecie mieć koszmary w nocy ( xD).
Drugi pies uciekł. Agron stał osłupiony.
<Agron ?  >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz