-Cześć !
-Cześć Choco...
-Możesz na mnie mówić Chocolatella ?!-Zirytowała się.
-Przepraszam, ale Choco też ładnie...Wynagrodzę Ci to czymś...Chodź za mną !
Poszliśmy na łąkę.
Przeskoczyliśmy płot i poszliśmy dalej.
Minęliśmy Łąkę maków.
Słońce już powoli zaczęło zachodzić, dając tym niezwykły wygląd.
Doszliśmy do gór. Gdy zobaczyłem to miejsce od razu wskoczyłem do wody, za mną Choco.
Taplaliśmy się tak 30 minut, potem poszliśmy dalej.
Znaleźliśmy się na tej na górze polanie i tu położyliśmy się na trawie.
-Podobała się wycieczka ?-zapytałem.
-Tak !-powiedziała.
-Ale najlepsze dopiero przed nami !-odpowiedziałem.-Ale musimy poczekać do wieczora !
Nastała noc i zobaczyliśmy że niebo świeciło tak jak tęcza ! Wieloma kolorami !
-Jej !-zachwyciła się Chocolatella.
-No...dzisiaj jest niezwykle piękne !-powiedziałem.
Raptem na moim nosie usiadł mały świetlik. "A psik !"-kichnąłem, a Chocolatella się zaśmiała.
Wkrótce otoczyło nas mnóstwo małych latareczek owadów.
<Chocolatella ?>

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz