wtorek, 20 stycznia 2015

Od Kaliego do Choco

Wędrowałem swoją ścieżką gdy nagle jakby z znikąd pojawiła się znajoma mi suczka. Podeszła do mnie.
-Cześć !
-Cześć Choco...
-Możesz na mnie mówić Chocolatella ?!-Zirytowała się. 
-Przepraszam, ale Choco też ładnie...Wynagrodzę Ci to czymś...Chodź za mną !
Poszliśmy na łąkę. 
 Ogrodzenie, Pas, Kwiatów, Łąka, Niebo
Przeskoczyliśmy płot i poszliśmy dalej.
Minęliśmy Łąkę maków.
Maki, Pole, Zachód
Słońce już powoli zaczęło zachodzić, dając tym niezwykły wygląd.
Góry, Jezioro, Turyści, Żółte, Kwiaty, Kamienie
Doszliśmy do gór. Gdy zobaczyłem to miejsce od razu wskoczyłem do wody, za mną Choco.
Taplaliśmy się tak 30 minut, potem poszliśmy dalej.
Góry, Lasy, Światło
Znaleźliśmy się na tej na górze polanie i tu położyliśmy się na trawie.
-Podobała się wycieczka ?-zapytałem.
-Tak !-powiedziała.
-Ale najlepsze dopiero przed nami !-odpowiedziałem.-Ale musimy poczekać do wieczora !
Nastała noc i zobaczyliśmy że niebo świeciło tak jak tęcza ! Wieloma kolorami !








-Jej !-zachwyciła się Chocolatella. 
-No...dzisiaj jest niezwykle piękne !-powiedziałem.
Raptem na moim nosie usiadł mały świetlik. "A psik !"-kichnąłem, a Chocolatella się zaśmiała. 
Wkrótce otoczyło nas mnóstwo małych latareczek owadów. 
<Chocolatella ?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz