wtorek, 20 stycznia 2015

Od Juliet do Kavy

Spojrzałam na Kave, to na Kaliego który leżał nieprzytomny. Jęknełam.
-Żal mi Kaliego...biedaczek...dostał mocno w głowę !-powiedziałam. Podeszłam do niego.
-Kali ?!-zawołałam.
-Echem...Co ?-powiedział słabym głosem. -Nic ci nie jest ?-zapytałam.
-E...nic !-wstał, jednak upadł. Do oczu naleciały mi łzy...on był moim przyjacielem, jedynym przyjacielem...a ta suka myślała że może robić co jej się podoba !
-Co ty zrobiła !!!!!-ryknełam na nią.
-To czemu mnie zaatakował...?!
-Zejdź mi z oczu BO JAK MATKĘ KOCHAM, NOGI Z DUPY WYRWĘ !!!!!
Suka szybko odeszła ze swoim ziomkiem, a ja zaniosłam Kaliego do mojej jamy i czekałam na lekarza z innej sfory.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz