wtorek, 20 stycznia 2015

Od Argona do Julietty

- Wow. - wyjąkałem. - Ty...
Zaśmiała się.
- Tak, tak potrafię.
- D-dzięki. - odparłem.
Już mieliśmy gonić sarny, gdy na młodego skoczyła jakaś suczka. Zamurowało, mnie już drugi raz. Julietta coś tam do nie szeptała, jednak nie zrozumiałem.
- Choco! - krzyknąłem.
Suczka ta popatrzyła się na nas, po czym zostawiła jelonka i puściła się biegiem.
- Arago! Ty żyjesz! O, Mamo! Ty żyjesz! Żyjesz! - dobiegła do nas.
- No a niby co? - odparłem.
- Przecież... Jak ty się mu wydostałeś?
- Komu? Handlarzowi? Zwiałem. - westchnąłem. - Długa historia.
Suczka zamyśliła się, po czym odparła:
- Należysz do sfory Julietty?
- Tak. - odparłem.
- Wow, bracie. - szepnęła.
- Co? - do rozmowy włączyła się Julietta.
- Nie widzieliśmy się... Jakieś 2 i pół lat, nie, więcej! - szepnęła Choco.
- Aha... - odparła Julietta.
- Zostawię Was, bo muszę coś załatwić. - wyjaśniła Choco i już jej nie było.
Po chwili milczenia, spytałem Juliettę:
- Polujemy? Widzisz, tam są. - wskazałem łapą.
<Julietta?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz