Zaczęłam iść powoli w stronę rzeki. Położyłam się na trawie zobaczyłam że zaczyna się ściemniać, oparłam łeb o pysk.
- Dlaczego to ja obrywam. Mógł nie zaczynać. - Powiedziałam cicho. Po chwili z pod czapki wyciągnęłam strzykawka z narkotykami i wstrzyknęłam ją sobie.
- Szkoda że moje ciało jest takie odporne.
Po chwili zasnęłam. Gdy sie rano obudziłam zobaczyłam że nie mam już narkotyków i została mi jedna strzykawka. Wcisnęłam ją sobie jednak tym razem bòl był tak mocny że wydarłam sie i padłam z bólu na ziemie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz