środa, 21 stycznia 2015

Od Choco do Zar'rocka

Gdy dotarliśmy, podziękowałam Zar'rockowi, ten jednak uparł się, że mi pomoże. Zabandażował mi łapę, ale gdy nią ruszyłam to jęknęłam. Podniosłam ją, zgięłam, po czym westchnęłam.
- Choco... Nie ruszaj się. - oparł, bez chwili namysłu.
- Ale ja nie mogę siedzieć w miejscu! - zawyłam cicho.
- Możesz. -uciął krótko.
Popatrzyłam się na niego z wdzięcznością, po czym, warknęłam.
- O co chodzi? - spytał znudzony.
- Wynoś się z mojej jamy! - wysyczałam.
- Co?
- Wiem! Wiem o tym! Wiem o wszystkim! Kochasz Juliett!
Zamurowało go, więc kontynuowałam:
- Mogłeś chociaż być szczery! Zrozumiałabym! Ale nie! Wolałeś... - głos mi się załamał. - Wolałeś to ukrywać! O-okłamałeś mnie! Jak mogłeś! Dałeś mi ślepą nadzieję! Postanowiłam się otworzyć, dla Ciebie! Jednak, nie, po co! Nigdy, przenigdy, nie zaufam żadnemu psu! Nie wierzę w miłość! Miłość jet głucha i ślepa... Opamiętałam się za późno! Zrujnowałeś wszystko... Zrujnowałeś mi przyszłość i życie! Zrujnowałeś mnie!
Przy ostatnim zdaniu, nie zważając na ból w łapie, zalałam się łzami i wybiegłam z jaskini.
<Zar'rock?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz