Popatrzyłem jej w oczy.
- Nic się nie stanie. - wyszeptałem, nie spuszczając z niej wzroku.
- Ale...
- Juliett, posłuchaj, coś mi się wydaje... No, że, ty... Wmawiasz sobie, że w każdej chwili możesz zabić, i dlatego...
- Ale ja...!
- Nie wątpię w twoje zdolności.
- Skąd ty to możesz wiedzieć!?
- Juliett, ja wiem. Myślałem, że przeżyjemy w pudełku handlarza, jednak... Cóż, moja siostra i brat zdechli. Gdy on się zagadał z kolegami, zwiałem mu. Jednak potem, miałem wyrzuty. - zawstydziłem się trochę. - No bo, zostawiłem rodzeństwo na pastwę losu. Teraz wiem, że wszystko dobrze się skończyło. Dowodem jest Chocolatella.
<Juliett? Brak weny xd>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz