Z udawaną niechęcią ruszyłem za psem, właściwie nie byłem tak całkiem odporny na zimno. Zawiał mocny wiatr, po grzbiecie przeszedł mi dreszcz. Przyspieszyłem kroku bo Kali prawie biegł, widać bardzo chciał już się schronić w domowym ciepełku. Dotarliśmy do jaskini, szybko przekroczyliśmy próg i owiało nas ciepłem powietrze pachnące delikatnie psem i sianem. Rozglądnąłem się dookoła.
-Ładne mieszkanie.-powiedziałem do psa i usiadłem na sianie. Ciepłe powietrze sprawiło że prawie od razu byłem suchy. Zastanowiło mnie to że Kali mieszka w jaskini...
-Należysz do jakiejś sfory?-zapytałem. Ciekawe czy ja też bym się nadawał do czegoś takiego...zawsze warto spróbować.
<Kali?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz