wtorek, 20 stycznia 2015

Od Kavy do Juliet i Kaliego

Podeszłam do psa od tyłu, cichutko i pacnęłam go mocno łapą tak że padł twarzą w ziemię, to był taki paraliż który tylko ja umiałam robić, bo wymyśliłam jego metodę. Zaśmiałam się.
- Teraz jesteśmy kwita. - Puściłam oko do Julite i powiedziałam - Tak się zagrywa z chłopakami. - Razem z Juliet zaczęłyśmy się śmiać. Podeszłam po moją skeatówkę, otrzepałam ją z kurzu i założyłam daszkiem do tyłu. Po chwili przyszedł Max.
- A to mój ziomek. - Powiedziałam i stuknęłam się z Maxem Barkami.
<Juliet?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz